Jak szukać pracy? CV, GoldenLine, LinkedIn.
piątek, Październik 2nd, 2009Tak się miło złożyło, że ostatnio szukam. :) Poprzednia firma była na tyle kochana, że zafundowała mi warsztaty z szukania pracy, zorganizowane przez agencję rekrutacyjną. Poniżej wiedza tamże zdobyta, plus kilka doświadczeń własnych.
CV
Pisząc CV pamiętać należy o jednej rzeczy – kto je przeczyta. A konkretnie, kto je przeczyta jako pierwszy, i kto zadecyduje o tym, czy wstępnie spełniamy kwalifikacje. Osobą tą będzie przysłowiowa Pani Kasia Z Kadr. Nie przemęczajmy Pani Kasi. :) Pani Kasia Z Kadr nie ma (zazwyczaj) bladego pojęcia o branży innej niż kadry, co poniekąd ma sens. To, co robi, to porównywanie wymagań (spisanych przez kogoś innego) z tym, co nadeślemy w CV. Wymagać od Pani Kasi, żeby wiedziała, że np. “administracja i konfiguracja systemu Nagios” zawiera w sobie umiejętność “konfiguracja systemów monitoringu” – to zwyczajnie za wiele. Dlatego też dobrym pomysłem jest przepisanie naszych umiejętności tak, żeby żywcem przypominały te z wymagań (o ile oczywiście je posiadamy :). Wtedy Pani Kasia bez wysiłku podkreśli je ołóweczkiem i przekaże CV do oceny wyżej. :]
Ostatnią modą jest podkreślanie boldem tych elementów CV (umiejętności, doświadczenia, szkoleń), które pasują do wymagań określonych w ogłoszeniu. Dziwnie to wygląda, ale ponoć tak się teraz robi.
Kolejne ułatwienie dla Pani Kasi, choć nie tylko – unikamy zdań wielokrotnie złożonych i innych tasiemców. Dotyczy to zwłaszcza zakresu obowiązków u poprzednich pracodawców, bo w nich najłatwiej pójść na żywioł. :) Należy wziąć pod uwagę, że zazwyczaj nasze CV nie jest jednym, jedynym, które czyta osoba oceniająca. Po przeczytaniu kilkudziesięciu ostatnią rzeczą, na jaką ma ochotę, jest próbowanie objęcia rozumem zdania na trzy linijki. Tasiemcowate obowiązki rozbijamy na kilka mniejszych, np:
- przygotowywanie środowiska dla stron kampanii medialnych, współpraca z klientem wewnętrznym oraz firmami zewnętrznymi przy projektowaniu i wdrażaniu kampanii, wsparcie administratorskie startu kampanii
zamieniamy na
- ścisła współpraca z działem marketingu w zakresie prowadzonych kampanii, realizacja zadań ad-hoc
- współpraca z firmami zewnętrznymi przy diagnostyce i usuwaniu błędów
Staramy się uniknąć technicznego mambo-dżambo, skłaniając się raczej ku gładko brzmiącym ogólnikom, zrozumiałym dla szerszej publiczności. Nazwy konkretnych produktów/technologii wymieniamy, jeśli padają one w ogłoszeniu. Poza tym unikamy wyliczanki, no chyba, że to faktycznie coś bardzo fajnego i pochwalić się warto. Ogólnie, należy stosować się do rady propagowanej przez kapitana Karola Olgierda Borchardta – “pisać należy tak, żeby było ładnie”. ;)
List motywacyjny
Według pani z agencji rekrutacyjnej, w 90% przypadków listów motywacyjnych w ogóle się nie czyta! Niestety, wymaganie listu motywacyjnego wciąż wpisywane jest z rozpędu, z przyzwyczajenia, albo z bliżej nieustalonych przyczyn. Skoro list jest wymagany, to wypada go napisać. Jednak wystarczy, że będzie poprawny. Tracić czasu na cyzelowanie czegoś, czego najprawdopodobniej nikt nie przeczyta – nie warto. Wysyłając CV do agencji rekrutacyjnej w celu umieszczenia go w bazie (nie w odpowiedzi na konkretne ogłoszenie), list motywacyjny w ogóle pomijamy. Wystarczy w treści maila napisać, czego mniej więcej się szuka.
Gdzie szukać pracy
To pytanie zapewne zadał sobie każdy, kto odruchowo kupił poniedziałkową Wyborczą. ;) Generalnie – ogłoszenia w prasie praktycznie przestały istnieć, przynajmniej powyżej poziomu klejenia pudełek. Wszystko trafiło do internetu, do portali ogłoszeniowych w rodzaju pracuj.pl, jobpilot.pl itp. Czy szukać tam pracy? No właśnie – niekoniecznie. Według jakiejś radosnej statystyki, od 10 do 30% “znalezień” pracy odbywa się dzięki odpowiedzi na ogłoszenia, agencjom rekrutacyjnym czy bazom danych kandydatów. Od 50% do 80% szukających znajduje pracę dzięki siatce kontaktów osobistych oraz przez aktywne poszukiwanie w wybranych firmach! Czyli – koncentrujemy się na rozpuszczaniu wici wśród znajomych, tworzymy profile na portalach społecznościowych, wysyłamy aplikacje do firm, w których sami chcielibyśmy pracować. Czesanie miliarda ogłoszeń w internecie zostawiamy sobie na później, jak starczy czasu. Agencje rekrutacyjne szukając kandydatów zaczynają od przeszukiwania portali dla profesjonalistów!
Międzynarodowy portal zrzeszający społeczność profesjonalistów różnej maści. Ponieważ międzynarodowy, profil wypada sporządzić w langłidżu. Najważniejsza sprawa to świadomość, jak działa wyszukiwanie na LinkedIn – wyniki wyszukiwania sortowane są po ilości “linków” od wyszukującego – im bliżej, tym wyżej! Czyli – im większą mamy siatkę kontaktów, tym większa szansa, że nasz profil pojawi się w wynikach wyszukiwania u poszukującego. Działa to tym fajniej, że świat jest mały, i zazwyczaj w jednej branży ludzi sobie nieznanych dzieli niewielka “odległość społeczna”. Żeby jednak szczęściu dopomóc, warto trochę oszukać – osobą, która ma bardzo dużo kontaktów, zazwyczaj z osobami, które szukają pracowników, jest… konsultant agencji rekrutacyjnej. :) Dlatego też na spotkaniu w agencji albo nawet wysyłając aplikację warto poprosić o dodanie do “znajomych”. A, i pamiętamy, by włączyć sobie otrzymywanie ofert pracy (Account & Settings -> Email Notifications -> Contact Settings).
GoldenLine
A to z kolei polski portal dla profesjonalistów. Tutaj wyszukiwanie działa topornie, w szczególności – długość łańcuszka znajomych znajomych nie wpływa na wynik bądź wysokość na liście. Nie zmienia to faktu, że sieć kontaktów budować warto, bo a nuż – widelec ktoś ze znajomych będzie szukał. Ponieważ GoldenLine nie ma mechanizmu oznaczania, że szukamy pracy, społeczność poradziła sobie w następujący sposób: w polu “Twój profesjonalny opis” dodajemy sobie “szukam pracy”. Po pierwsze – w polu tym najlepiej określić (zwięźle!) swój “cel zawodowy”, najlepiej słowami, jakimi może posługiwać się pracownik agencji rekrutacyjnej. Czyli lepiej wpisać np. “linux administrator”, mimo że to koślawie brzmi, bo “system administrator” zawiera się w poprzednim, i raczej nikt nie będzie tego szukał; “sysadmin” to o sobie możemy mówić z kolegami przy piwie. :] Po drugie – nie wpisujemy samego “SZUKAM PRACY!!!1!”! Wygląda to na skrajną desperację :) , poza tym na pierwszy rzut oka (w wynikach wyszukiwania) nie widać, jakiej właściwie pracy szukamy.
A, ze śmiesznych rzeczy – jakże znienawidzony przeze mnie Facebook jest świetnym źródłem kontaktów do poszukiwania na LinkedIn i GoldenLine. :)
Disclaimer
Powyższy wpis przedstawia stan mojej wiedzy teoretycznej, nie popartej praktyką (pracy jeszcze nie znalazłem :). Nie ponoszę odpowiedzialności za znalezienie/nie znalezienie pracy w skutek zastosowania się do powyższych wskazówek. :] Dla podglądaczy – moje profile ;)








