<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Getting Things Done VS Raptowny Chęci Brak</title>
	<atom:link href="http://bebe.b4.net.pl//getting-things-done-vs-raptowny-checi-brak/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://bebe.b4.net.pl/getting-things-done-vs-raptowny-checi-brak/</link>
	<description>meh.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 16 Jun 2010 02:50:01 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: czimu</title>
		<link>http://bebe.b4.net.pl/getting-things-done-vs-raptowny-checi-brak/comment-page-1/#comment-261</link>
		<dc:creator>czimu</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 16 Jun 2010 02:50:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://b4.net.pl/bebe/?p=142#comment-261</guid>
		<description>http://lifehacker.com/5456436/leather-gtd-tabs-makes-binder-clips-look-good?utm_source=feedburner&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=Feed%3A+lifehacker%2Ffull+%28Lifehacker%29&amp;utm_content=Google+Reader

Może komuś sie przyd hack na zakładki do GTD</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://lifehacker.com/5456436/leather-gtd-tabs-makes-binder-clips-look-good?utm_source=feedburner&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=Feed%3A+lifehacker%2Ffull+%28Lifehacker%29&amp;utm_content=Google+Reader" rel="nofollow">http://lifehacker.com/5456436/leather-gtd-tabs-makes-binder-clips-look-good?utm_source=feedburner&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=Feed%3A+lifehacker%2Ffull+%28Lifehacker%29&amp;utm_content=Google+Reader</a></p>
<p>Może komuś sie przyd hack na zakładki do GTD</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: gosc</title>
		<link>http://bebe.b4.net.pl/getting-things-done-vs-raptowny-checi-brak/comment-page-1/#comment-101</link>
		<dc:creator>gosc</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 09 Jan 2010 02:13:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://b4.net.pl/bebe/?p=142#comment-101</guid>
		<description>Jestem tu przypadkiem ale dorzucę swoje 3gr. (może komuś się przyda). Trzymanie się jakiejś idei na sztywno nie ma sensu bo każdy jest inny i ma inne potrzeby i możliwości. Do tego radykalna zmiana przyzwyczajeń jest często niemożliwa wręcz, więc zamiast &quot;rewolucji&quot; polecam &quot;ewolucje&quot;. Moja adaptacja GTD to (od najmniejszego do największego (raczej domowo biurkowego) &quot;sprzętu&quot;: 
1) kilka małych, luźnych karteczek jak z tzw. kołozeszytu spiętych klipsem do papieru (nie mylić ze spinaczem) i zawsze gdzies przy sobie (np w tylnej kieszeni),  
2) kalendarz (14x14cm, tydzień na 2 strony), w środku wkleiłem na okładkę kopertę na CD - przydaję się na jakieś karteczki żeby się nie gubiły jeśli coś na szybko dorzucam
3) zamiast 43 folderów tylko 16 = 12m-cy +1 inbox + 1 dodatkowy+ 2 na wizytówki różne. A to w postaci przerobionego lekko przeze mnie segregatora A4 (cienkiego, z miękką, elastyczną oprawą) a w nim 12  koszulek (1 na kazdy miesiac roku) z klapka (żeby karteczki nie wypadały) + 2 koszulki inbox. i dodatkowa. Przeróbka banalna - 4 otwory i okrągła, kolorowa gumka tak przewleczona by można nią było całość łątwo spiąć/ścisnąć (można kupić teczki papierowe tak spinane - stąd wziął się pimysł). Otwory żeby były ładne zabespieczone są  metalowa obwódką jak dziurki w butach (każdy szewc zrobi). Tutaj lądują karteczki z rzeczami do zrobienia kiedyś w jakimś tam miesiącu. Na koniec każdego miesiąca. przeglądam wszystko z koszulki na miesiąc następny i wpisuję do kalendarza jeśli trzeba. Nawet jest to dość przenośne ale lepiej nie na codzień.

Z elektronicznych narzędzi nic mi się jeszcze nie sprawdziło - problemy z bateriami, ceną, czasem uruchomienia, przenośnością, odpornością na czynniki atmosferyczne i moją .. hmm ...&quot;ruchliwość&quot; :) i np. upadki, lub przywiązaniem do danego OS. Dalej szukam jakiegoś sposobu na gromadzenie i przeszukiwanie notatek na dowolnym OS, szybko, łatwo i hurtowo z mozliwoscia wklejania stron www czy zrzutow ekranu. Przetestowane: wiki lokalne, tidly wiki itp., blog lokalnie zinstalowany, Basket notepad, tomboy, evernote, one note, kjots, pliki tekstowe i inne (najbliżej ideału był Evernote  ale też na tyle daleko, że i on wyleciał z mojego komputera) i inne. Może macie jakiś sposób???
Pozdrawiam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem tu przypadkiem ale dorzucę swoje 3gr. (może komuś się przyda). Trzymanie się jakiejś idei na sztywno nie ma sensu bo każdy jest inny i ma inne potrzeby i możliwości. Do tego radykalna zmiana przyzwyczajeń jest często niemożliwa wręcz, więc zamiast &#8220;rewolucji&#8221; polecam &#8220;ewolucje&#8221;. Moja adaptacja GTD to (od najmniejszego do największego (raczej domowo biurkowego) &#8220;sprzętu&#8221;:<br />
1) kilka małych, luźnych karteczek jak z tzw. kołozeszytu spiętych klipsem do papieru (nie mylić ze spinaczem) i zawsze gdzies przy sobie (np w tylnej kieszeni),<br />
2) kalendarz (14&#215;14cm, tydzień na 2 strony), w środku wkleiłem na okładkę kopertę na CD &#8211; przydaję się na jakieś karteczki żeby się nie gubiły jeśli coś na szybko dorzucam<br />
3) zamiast 43 folderów tylko 16 = 12m-cy +1 inbox + 1 dodatkowy+ 2 na wizytówki różne. A to w postaci przerobionego lekko przeze mnie segregatora A4 (cienkiego, z miękką, elastyczną oprawą) a w nim 12  koszulek (1 na kazdy miesiac roku) z klapka (żeby karteczki nie wypadały) + 2 koszulki inbox. i dodatkowa. Przeróbka banalna &#8211; 4 otwory i okrągła, kolorowa gumka tak przewleczona by można nią było całość łątwo spiąć/ścisnąć (można kupić teczki papierowe tak spinane &#8211; stąd wziął się pimysł). Otwory żeby były ładne zabespieczone są  metalowa obwódką jak dziurki w butach (każdy szewc zrobi). Tutaj lądują karteczki z rzeczami do zrobienia kiedyś w jakimś tam miesiącu. Na koniec każdego miesiąca. przeglądam wszystko z koszulki na miesiąc następny i wpisuję do kalendarza jeśli trzeba. Nawet jest to dość przenośne ale lepiej nie na codzień.</p>
<p>Z elektronicznych narzędzi nic mi się jeszcze nie sprawdziło &#8211; problemy z bateriami, ceną, czasem uruchomienia, przenośnością, odpornością na czynniki atmosferyczne i moją .. hmm &#8230;&#8221;ruchliwość&#8221; :) i np. upadki, lub przywiązaniem do danego OS. Dalej szukam jakiegoś sposobu na gromadzenie i przeszukiwanie notatek na dowolnym OS, szybko, łatwo i hurtowo z mozliwoscia wklejania stron www czy zrzutow ekranu. Przetestowane: wiki lokalne, tidly wiki itp., blog lokalnie zinstalowany, Basket notepad, tomboy, evernote, one note, kjots, pliki tekstowe i inne (najbliżej ideału był Evernote  ale też na tyle daleko, że i on wyleciał z mojego komputera) i inne. Może macie jakiś sposób???<br />
Pozdrawiam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: bebe</title>
		<link>http://bebe.b4.net.pl/getting-things-done-vs-raptowny-checi-brak/comment-page-1/#comment-77</link>
		<dc:creator>bebe</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 12 Jul 2009 20:49:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://b4.net.pl/bebe/?p=142#comment-77</guid>
		<description>Co do Rainlendara, to polecam po prostu kupić wersję Pro, 10 euro to nie majątek, zwłaszcza za aplikację, której się faktycznie używa. Ręcznie synchronizować pewnie się da, ale to nie dla mnie - jeśli coś nie dzieje się automatycznie, to zazwyczaj prędzej czy później o tej czynności zapominam i całe nabożeństwo na nic. 

Tylko gCal jest obsługiwany pod Symbianem, a raczej był, bo obecnie stary CalSyncS60 już nie działa, a za nowego firma krzak życzy sobie pierdyliard złotych luidorów. 

Do notatek pod Androidem używam AK Notepad, ale nie mam potrzeby synchronizowania ich z czymkolwiek. Docelowo na Androidzie mają działać Google Docs (również offline), więc wtedy problem się rozwiąże. Póki co działają tylko arkusze kalkulacyjne i tylko przez przeglądarkę (trzeba wejść przez m.google.com/docs, przez m.google.pl/docs nie działa). Niestety, pracownicy Googla nie chcą podać choćby przybliżonej daty wypuszczenia Google Docs pod Androida, mówią tylko, że prace trwają.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Co do Rainlendara, to polecam po prostu kupić wersję Pro, 10 euro to nie majątek, zwłaszcza za aplikację, której się faktycznie używa. Ręcznie synchronizować pewnie się da, ale to nie dla mnie &#8211; jeśli coś nie dzieje się automatycznie, to zazwyczaj prędzej czy później o tej czynności zapominam i całe nabożeństwo na nic. </p>
<p>Tylko gCal jest obsługiwany pod Symbianem, a raczej był, bo obecnie stary CalSyncS60 już nie działa, a za nowego firma krzak życzy sobie pierdyliard złotych luidorów. </p>
<p>Do notatek pod Androidem używam AK Notepad, ale nie mam potrzeby synchronizowania ich z czymkolwiek. Docelowo na Androidzie mają działać Google Docs (również offline), więc wtedy problem się rozwiąże. Póki co działają tylko arkusze kalkulacyjne i tylko przez przeglądarkę (trzeba wejść przez m.google.com/docs, przez m.google.pl/docs nie działa). Niestety, pracownicy Googla nie chcą podać choćby przybliżonej daty wypuszczenia Google Docs pod Androida, mówią tylko, że prace trwają.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: zalew</title>
		<link>http://bebe.b4.net.pl/getting-things-done-vs-raptowny-checi-brak/comment-page-1/#comment-76</link>
		<dc:creator>zalew</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 11 Jul 2009 22:30:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://b4.net.pl/bebe/?p=142#comment-76</guid>
		<description>Od kilku dni mam tego Rainladera Litle, zrozumiałem Cię tak, że kalendarz synchronizuje się autmatycznie z gCalem tylko jest info &quot;unregistered]&quot;, ale teraz w pomocy wyczytałem, że muszę do tego wykupić wersje Pro. Czyli pozostaje mi synchronizacja ręczna?? Tzn wchodzę na stronę google kalendarza tam ekportuje na dysk plik kalendarza .ics i wygrywam go do Rainladera!? To przecież masakra, ja chce automatycznie!

&gt;&gt;autorzy aplikacji na telefony czy cokolwiek olali całkowicie standardy, jak chociażby wspomniany iCalendar/WebDAV czy specjalnie do tego celu stworzony CalDAV, i namiętnie piszą aplikacje synchronizujące tylko z kalendarzem Googla. 

Rainlader obsluguje format iCalendar, bo załadowałem go (na piechotę!) plikami .ics z Google Kalendarza, a z tego co napisaleś wyniaka jakoby tylko gCal był obsługiwany przez wszystkie... aplikacje. Nawet nie można exportować w formacie gCal. 

Jak notujesz w G1? (Zostałem przy tej cegiełce :&gt; ) Ja najczęściej używam, AK Notpade, ale szukam programu, który będzie miał swoją wersje desktopową, (AK Notpade generuje na karcie SD plik tekstowy, ale nie chce mi się później tych, spisanych na qwerty klawiaturce, tekstów wklejać stamtąd w docelowe projekty). Wiele osób zachwala TiddyWiki, ale jakoś nie ogarnąłem tego na desktopie, a co dopiero na G1, ale jest w Markecie! Uzytkownicy MS Office i Pocket PC moga korzystac z OneNote, a my? :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Od kilku dni mam tego Rainladera Litle, zrozumiałem Cię tak, że kalendarz synchronizuje się autmatycznie z gCalem tylko jest info &#8220;unregistered]&#8221;, ale teraz w pomocy wyczytałem, że muszę do tego wykupić wersje Pro. Czyli pozostaje mi synchronizacja ręczna?? Tzn wchodzę na stronę google kalendarza tam ekportuje na dysk plik kalendarza .ics i wygrywam go do Rainladera!? To przecież masakra, ja chce automatycznie!</p>
<p>&gt;&gt;autorzy aplikacji na telefony czy cokolwiek olali całkowicie standardy, jak chociażby wspomniany iCalendar/WebDAV czy specjalnie do tego celu stworzony CalDAV, i namiętnie piszą aplikacje synchronizujące tylko z kalendarzem Googla. </p>
<p>Rainlader obsluguje format iCalendar, bo załadowałem go (na piechotę!) plikami .ics z Google Kalendarza, a z tego co napisaleś wyniaka jakoby tylko gCal był obsługiwany przez wszystkie&#8230; aplikacje. Nawet nie można exportować w formacie gCal. </p>
<p>Jak notujesz w G1? (Zostałem przy tej cegiełce :&gt; ) Ja najczęściej używam, AK Notpade, ale szukam programu, który będzie miał swoją wersje desktopową, (AK Notpade generuje na karcie SD plik tekstowy, ale nie chce mi się później tych, spisanych na qwerty klawiaturce, tekstów wklejać stamtąd w docelowe projekty). Wiele osób zachwala TiddyWiki, ale jakoś nie ogarnąłem tego na desktopie, a co dopiero na G1, ale jest w Markecie! Uzytkownicy MS Office i Pocket PC moga korzystac z OneNote, a my? :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: bebe</title>
		<link>http://bebe.b4.net.pl/getting-things-done-vs-raptowny-checi-brak/comment-page-1/#comment-74</link>
		<dc:creator>bebe</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jul 2009 22:37:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://b4.net.pl/bebe/?p=142#comment-74</guid>
		<description>G1 z Ery, więc kosztował mnie 49 zł, do tego abonament 85 zł miesięcznie i 500 MB transferu w tym abonamencie. A, i darmowy hotspot w każdym McWymiocie w kraju. :D

Mamy na swojej stronie aplikację do pamiętania za nas o rocznicach, urodzinach i takich tam. Jest napisana od zera przez Melulu i trzyma dane w bazie. Wadą rozwiązania jest to, że nijak nie idzie danych o tych rocznicach współdzielić. Kombinowałem z przejściem na format iCalendar i udostępnianie pliku kalendarza przez WebDAV, ale musiałbym sam sobie napisać obsługę iCalendara w PHPie, a aż taki ambitny nie jestem. :] Druga sprawa to to, że autorzy aplikacji na telefony czy cokolwiek olali całkowicie standardy, jak chociażby wspomniany iCalendar/WebDAV czy specjalnie do tego celu stworzony CalDAV, i namiętnie piszą aplikacje synchronizujące tylko z kalendarzem Googla. W efekcie kalendarz Googla (gCal) wydaje mi się najsensowniejszą platformą do przechowywania kalendarza, mimo, że z samej aplikacji na stronie Googla nie korzystam.

Nie wiem, ostatni raz z Windows Mobile miałem do czynienia parę lat temu, i wtedy współpraca z Outlookiem nie działała w ogóle. :] Może przez ten czas firma Microsoft wykonała gigantyczny skok technologiczny i urządzenia z systemem operacyjnym jej autorstwa są w stanie połączyć się z serwerem poczty jej autorstwa. :) Nie dowiem się tego raczej, gdyż na propozycję ponownego użytkowania telefonu z systemem Windows Mobile ucieknę z krzykiem człowieka słusznie rozjuszonego. :]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>G1 z Ery, więc kosztował mnie 49 zł, do tego abonament 85 zł miesięcznie i 500 MB transferu w tym abonamencie. A, i darmowy hotspot w każdym McWymiocie w kraju. :D</p>
<p>Mamy na swojej stronie aplikację do pamiętania za nas o rocznicach, urodzinach i takich tam. Jest napisana od zera przez Melulu i trzyma dane w bazie. Wadą rozwiązania jest to, że nijak nie idzie danych o tych rocznicach współdzielić. Kombinowałem z przejściem na format iCalendar i udostępnianie pliku kalendarza przez WebDAV, ale musiałbym sam sobie napisać obsługę iCalendara w PHPie, a aż taki ambitny nie jestem. :] Druga sprawa to to, że autorzy aplikacji na telefony czy cokolwiek olali całkowicie standardy, jak chociażby wspomniany iCalendar/WebDAV czy specjalnie do tego celu stworzony CalDAV, i namiętnie piszą aplikacje synchronizujące tylko z kalendarzem Googla. W efekcie kalendarz Googla (gCal) wydaje mi się najsensowniejszą platformą do przechowywania kalendarza, mimo, że z samej aplikacji na stronie Googla nie korzystam.</p>
<p>Nie wiem, ostatni raz z Windows Mobile miałem do czynienia parę lat temu, i wtedy współpraca z Outlookiem nie działała w ogóle. :] Może przez ten czas firma Microsoft wykonała gigantyczny skok technologiczny i urządzenia z systemem operacyjnym jej autorstwa są w stanie połączyć się z serwerem poczty jej autorstwa. :) Nie dowiem się tego raczej, gdyż na propozycję ponownego użytkowania telefonu z systemem Windows Mobile ucieknę z krzykiem człowieka słusznie rozjuszonego. :]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: zalew</title>
		<link>http://bebe.b4.net.pl/getting-things-done-vs-raptowny-checi-brak/comment-page-1/#comment-73</link>
		<dc:creator>zalew</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jul 2009 21:34:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://b4.net.pl/bebe/?p=142#comment-73</guid>
		<description>Z tym Google G1 to sam nie wiem czy dobrze robie, bo sprzedając go będę sporo w plecy :((( (kupiłem za 1200, a na allegro pod młotek pójdzie może za 800...?) ale aukcja jest do czwartku więc jeszcze mogę się wycofać. System świetny, jeżeli chcesz przejść z całym GTD na G1 to z Marketu polecam Shuffle., albo myGTD. Pierwszy synchronizuje się chyba z Google calendar, a drugi jest bardzo podobny do desktopowego Thinking Rock, który sobie chwale. W telefonie denerwuje mnie głównie ten plastik, mam wrażenie, że dość szybko ten aparat się rozleci. A z jakiej oferty korzystasz? Ja kupiłem do niego simdate w Plusie, no i do neta była fajna, ale dzwonic sie z tego nie oplaca. 
&quot;&gt;&gt;chcę przenieść back-end naszego kalendarza na stronie BBBB Inc. na GCal,&quot;&quot; nie kumam, co masz na myśli?
Sugerujesz, że Outlook słabo chodzi na Windows Mobile?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Z tym Google G1 to sam nie wiem czy dobrze robie, bo sprzedając go będę sporo w plecy :((( (kupiłem za 1200, a na allegro pod młotek pójdzie może za 800&#8230;?) ale aukcja jest do czwartku więc jeszcze mogę się wycofać. System świetny, jeżeli chcesz przejść z całym GTD na G1 to z Marketu polecam Shuffle., albo myGTD. Pierwszy synchronizuje się chyba z Google calendar, a drugi jest bardzo podobny do desktopowego Thinking Rock, który sobie chwale. W telefonie denerwuje mnie głównie ten plastik, mam wrażenie, że dość szybko ten aparat się rozleci. A z jakiej oferty korzystasz? Ja kupiłem do niego simdate w Plusie, no i do neta była fajna, ale dzwonic sie z tego nie oplaca.<br />
&#8220;&gt;&gt;chcę przenieść back-end naszego kalendarza na stronie BBBB Inc. na GCal,&#8221;" nie kumam, co masz na myśli?<br />
Sugerujesz, że Outlook słabo chodzi na Windows Mobile?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: bebe</title>
		<link>http://bebe.b4.net.pl/getting-things-done-vs-raptowny-checi-brak/comment-page-1/#comment-72</link>
		<dc:creator>bebe</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Jul 2009 22:44:36 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://b4.net.pl/bebe/?p=142#comment-72</guid>
		<description>@zalew:

Dzięki za komentarz, chwilę to zajmie... :)

Po kolei. 

Książkę Allena czytałem raz, więc znam się na GTD słabo, a jeszcze moja memoria bywa fragilia. :) Z tego co pamiętam jednak, to Allen polecał używanie jakiegokolwiek kalendarza do zapamiętywania terminów, zaś całość GTD koncentrowała się na zarządzaniu projektami/zadaniami. Jest jeszcze jego 43 Folders (nie pamiętam, jak jest po polsku), które jest takim GTDowym podejściem do kalendarza, ale na moje potrzeby to overkill. Kalendarz elektroniczny jest IMHO o wiele wygodniejszy, bo raz, że zapisuje się w nim niewiele i skrótowe hasła (przynajmniej ja tak mam), a ma tą fajną przewagę nad kalendarzem papierowym, że potrafi piszczeć o zadanej godzinie. :)

Wygląda na to, że przechodzę odwrotną drogę - E51 jest be, teraz kupiłem sobie G1. :D Jak dla mnie - nie ma porównania, G1 wymiata i zastanawiam się nawet, czy nie przenieść się z całym GTD na niego. 

Do synchronizacji wykorzystuję Google Calendar. Rainlendar obsługuje go w wersji Lite, tyle, że do każdego wpisu dodaje tekst &quot;[unregistered]&quot;. Pod Symbianem używam aplikacji CalSyncS60, a na G1 po prostu działa. :)

Rainlendar w wersji Pro kosztuje 43 zł (bez ograniczeń na ilość komputerów w domu), wstrzymuję się z zakupem, bo chcę przenieść back-end naszego kalendarza na stronie BBBB Inc. na GCal, poza tym czekam na API do zadań w GCal&#039;u i tym samym ich obsługę w Rainlendarze. 

Odnośnie ogólnej dyskusji cyfrowo vs tradycyjnie - IMHO wszystko rozbija się o wygodę i szybkość wprowadzania danych. Ja już jestem tak skrzywiony przez pracę, że na klawiaturze piszę szybciej niż ręcznie. Klawiatura w G1 to było właśnie to, co mnie &quot;kupiło&quot;. Jeśli szefowi wygodniej jest pisać długopisem w kalendarzu, to nie ma takiej siły, która zmusiłaby go do nauczenia się, a potem korzystania na dłuższą metę z Palma z Graffiti. Ja póki co zostaję przy Moleskine&#039;ie, bo nie kończą się w nim baterie i nie tłucze się po upuszczeniu na ziemię. :) 

Outlook jako PIM ma jedną, dość poważną wadę - windowsa. :) W sensie - jest bardzo duży problem z korzystaniem z niego poza windowsem i na urządzeniach mobilnych. Jeżeli szef siedzi za jednym biurkiem przy jednym komputerze i tam sobie zarządza wszystkimi kontaktami, to właściwie nie ma problemu. Ale jeśli zechce się zza biurka ruszyć, to zaczyna się już kombinowanie. 

Z PIMów pod Linuxa kojarzę przede wszystkim Evolution, ale to jest tylko pod Linuxa. Zasadniczo nie używam, bo to taki kombajn stylizowany na Outlooka, zaś moje potrzeby wyczerpuje Thunderbird. Ale Evolution ma obsługę wszystkich szanowanych standardów wymiany informacji, a nawet Novell napisał dla niego wtyczkę łączącą go jakoś koślawo z Exchange&#039;em, ale jak to działało, to nie wiem. Wtyczka nazywała się Ximian. 

Jak jeszcze będę mógł coś pomóc, to śmiało. :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@zalew:</p>
<p>Dzięki za komentarz, chwilę to zajmie&#8230; :)</p>
<p>Po kolei. </p>
<p>Książkę Allena czytałem raz, więc znam się na GTD słabo, a jeszcze moja memoria bywa fragilia. :) Z tego co pamiętam jednak, to Allen polecał używanie jakiegokolwiek kalendarza do zapamiętywania terminów, zaś całość GTD koncentrowała się na zarządzaniu projektami/zadaniami. Jest jeszcze jego 43 Folders (nie pamiętam, jak jest po polsku), które jest takim GTDowym podejściem do kalendarza, ale na moje potrzeby to overkill. Kalendarz elektroniczny jest IMHO o wiele wygodniejszy, bo raz, że zapisuje się w nim niewiele i skrótowe hasła (przynajmniej ja tak mam), a ma tą fajną przewagę nad kalendarzem papierowym, że potrafi piszczeć o zadanej godzinie. :)</p>
<p>Wygląda na to, że przechodzę odwrotną drogę &#8211; E51 jest be, teraz kupiłem sobie G1. :D Jak dla mnie &#8211; nie ma porównania, G1 wymiata i zastanawiam się nawet, czy nie przenieść się z całym GTD na niego. </p>
<p>Do synchronizacji wykorzystuję Google Calendar. Rainlendar obsługuje go w wersji Lite, tyle, że do każdego wpisu dodaje tekst &#8220;[unregistered]&#8220;. Pod Symbianem używam aplikacji CalSyncS60, a na G1 po prostu działa. :)</p>
<p>Rainlendar w wersji Pro kosztuje 43 zł (bez ograniczeń na ilość komputerów w domu), wstrzymuję się z zakupem, bo chcę przenieść back-end naszego kalendarza na stronie BBBB Inc. na GCal, poza tym czekam na API do zadań w GCal&#8217;u i tym samym ich obsługę w Rainlendarze. </p>
<p>Odnośnie ogólnej dyskusji cyfrowo vs tradycyjnie &#8211; IMHO wszystko rozbija się o wygodę i szybkość wprowadzania danych. Ja już jestem tak skrzywiony przez pracę, że na klawiaturze piszę szybciej niż ręcznie. Klawiatura w G1 to było właśnie to, co mnie &#8220;kupiło&#8221;. Jeśli szefowi wygodniej jest pisać długopisem w kalendarzu, to nie ma takiej siły, która zmusiłaby go do nauczenia się, a potem korzystania na dłuższą metę z Palma z Graffiti. Ja póki co zostaję przy Moleskine&#8217;ie, bo nie kończą się w nim baterie i nie tłucze się po upuszczeniu na ziemię. :) </p>
<p>Outlook jako PIM ma jedną, dość poważną wadę &#8211; windowsa. :) W sensie &#8211; jest bardzo duży problem z korzystaniem z niego poza windowsem i na urządzeniach mobilnych. Jeżeli szef siedzi za jednym biurkiem przy jednym komputerze i tam sobie zarządza wszystkimi kontaktami, to właściwie nie ma problemu. Ale jeśli zechce się zza biurka ruszyć, to zaczyna się już kombinowanie. </p>
<p>Z PIMów pod Linuxa kojarzę przede wszystkim Evolution, ale to jest tylko pod Linuxa. Zasadniczo nie używam, bo to taki kombajn stylizowany na Outlooka, zaś moje potrzeby wyczerpuje Thunderbird. Ale Evolution ma obsługę wszystkich szanowanych standardów wymiany informacji, a nawet Novell napisał dla niego wtyczkę łączącą go jakoś koślawo z Exchange&#8217;em, ale jak to działało, to nie wiem. Wtyczka nazywała się Ximian. </p>
<p>Jak jeszcze będę mógł coś pomóc, to śmiało. :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: zalew</title>
		<link>http://bebe.b4.net.pl/getting-things-done-vs-raptowny-checi-brak/comment-page-1/#comment-71</link>
		<dc:creator>zalew</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Jul 2009 14:36:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://b4.net.pl/bebe/?p=142#comment-71</guid>
		<description>Bardzo ciekawy turial! Dzięki :) Zastanawiam się jednak czemu używasz notatnika, a kalendarz oddałeś Małej... Przecież D.Allen wyraźnie pisze żeby używać kalendarza, ba! jeśli dobrze kojarzę to nasz GTD-guru wspomniał o kalendarzu roboczym i głównym. 
Piszę pracę magisterską o Personal Information Management (PIM) więc temat mnie bardzo interesuje. Ale najlepsze jest to, że testując na sobie różne rozwiązania, sam na tym najwięcej korzystam. Próbowałem ostatnio podnieść swoją efektywność dzięki telefonowi Era G1 i kalendarzowi Googla. Wydawało mi się, że jest to rozwiązanie bardzo inteligentne,bo mogłem w ten sposób synchronizować kalendarz spotkań z klientami mojego szefa, kiedy jego nie było w biurze, czyli bardzo często. Niestety on jest przyzwyczajony do swojego kalendarza tradycyjnego i już  nie chciało mu się aktualizować zmian kiedy coś w jego grafiku się zmieniło. Ostatecznie, mi też nie chciało się wpisywać wszystkiego do komórki, mimo niby klawiatury qwuerty! Przed przeczytaniem tego Twojego posta intensywnie się zastanawiałem (karmiąc się przy newsami z PDAclub.pl) w co teraz zainwestować. Dodam, że też mam E51, więc fakt,  że właśnie ten model skutecznie wspiera Twój system, pocieszył mnie i powstrzymał, przynajmniej na razie, od jej sprzedania. Chyba dojrzewam do wniosku, że cyfrowo wcale nie musi znaczyć efektywniej, przynajmniej nie w każdym przypadku. Przykład mojego ex-szefa to już inna bajka, jednym z celów mojej pracy mgr jest zaproponowanie mu najbardziej efektywnego rozwiązania. Obecnie pod jego opieką jest 500 klientów! A przecież cały czas musi zabiegać o nowych. Łatwo się domyślić, że nawet duży kalendarz formatu A4 jest w tym przypadku nieefektywny. Próbowałem zrobić mu bazę w exelu, ale było za dużo dłubania. Z tego co się niedawno zorientowałem, Outlook najlepiej sprawdza się w roli PIM. Wydaje mi się, że wersji Offica2007, którą kupił mój ex-szef Offica nie ma. Znacie akąś godną alternatywę dla Outlooka na licencji OpenSource?  Ja zgooglowałem zachwalane przez wielu KDE-PIM, niby jest już dostępna na Windowsa, ale jakoś instalki nie znalazłem. Bebe, Ty dłubiesz w Linuksie, nie? :) Na dzień dzisiejszy dla mojego ex-szefa widzę dwa rozwiązania: 1)albo kupi sobie Palma, który jest obecnie na wymarciu, ale ma dłuższą i bardziej zasłużoną tradycję jako PDA niż Packet PC. 2) a jeśli nie da się przekonać do takiego gadżeta... to pozostanie mu regularnie, pewnie najlepiej raz na tydzień, wpisywać nowe kontakty, inne cenne info na przyszłość,  do tej jeszcze nie ustalonej bazy (Outlook, Palm Desktop,...?). Jeśli doczytałeś Szanowny Autorze, tego bloga to będę też wdzięczny jak opiszesz synchronizacje E51 z Rainlendarem, o którym też dowiedziałem się tutaj :)

P.S.
Byłem już dzisiaj w Czułym Barbarzyńcy, żeby sobie obejrzeć Moleskine, ale skąpy duch się we mnie odezwał i kazał sprawdzić najpierw na Allegro :) I tu, uwaga, podróbka: Antra Pocket ala Moleskine. Swoją drogą ciekawe jest to, że kalendarze Moleskine są 1,5 roczne, co niewątpliwie zachęca do zakupu nawet w połowie roku! :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo ciekawy turial! Dzięki :) Zastanawiam się jednak czemu używasz notatnika, a kalendarz oddałeś Małej&#8230; Przecież D.Allen wyraźnie pisze żeby używać kalendarza, ba! jeśli dobrze kojarzę to nasz GTD-guru wspomniał o kalendarzu roboczym i głównym.<br />
Piszę pracę magisterską o Personal Information Management (PIM) więc temat mnie bardzo interesuje. Ale najlepsze jest to, że testując na sobie różne rozwiązania, sam na tym najwięcej korzystam. Próbowałem ostatnio podnieść swoją efektywność dzięki telefonowi Era G1 i kalendarzowi Googla. Wydawało mi się, że jest to rozwiązanie bardzo inteligentne,bo mogłem w ten sposób synchronizować kalendarz spotkań z klientami mojego szefa, kiedy jego nie było w biurze, czyli bardzo często. Niestety on jest przyzwyczajony do swojego kalendarza tradycyjnego i już  nie chciało mu się aktualizować zmian kiedy coś w jego grafiku się zmieniło. Ostatecznie, mi też nie chciało się wpisywać wszystkiego do komórki, mimo niby klawiatury qwuerty! Przed przeczytaniem tego Twojego posta intensywnie się zastanawiałem (karmiąc się przy newsami z PDAclub.pl) w co teraz zainwestować. Dodam, że też mam E51, więc fakt,  że właśnie ten model skutecznie wspiera Twój system, pocieszył mnie i powstrzymał, przynajmniej na razie, od jej sprzedania. Chyba dojrzewam do wniosku, że cyfrowo wcale nie musi znaczyć efektywniej, przynajmniej nie w każdym przypadku. Przykład mojego ex-szefa to już inna bajka, jednym z celów mojej pracy mgr jest zaproponowanie mu najbardziej efektywnego rozwiązania. Obecnie pod jego opieką jest 500 klientów! A przecież cały czas musi zabiegać o nowych. Łatwo się domyślić, że nawet duży kalendarz formatu A4 jest w tym przypadku nieefektywny. Próbowałem zrobić mu bazę w exelu, ale było za dużo dłubania. Z tego co się niedawno zorientowałem, Outlook najlepiej sprawdza się w roli PIM. Wydaje mi się, że wersji Offica2007, którą kupił mój ex-szef Offica nie ma. Znacie akąś godną alternatywę dla Outlooka na licencji OpenSource?  Ja zgooglowałem zachwalane przez wielu KDE-PIM, niby jest już dostępna na Windowsa, ale jakoś instalki nie znalazłem. Bebe, Ty dłubiesz w Linuksie, nie? :) Na dzień dzisiejszy dla mojego ex-szefa widzę dwa rozwiązania: 1)albo kupi sobie Palma, który jest obecnie na wymarciu, ale ma dłuższą i bardziej zasłużoną tradycję jako PDA niż Packet PC. 2) a jeśli nie da się przekonać do takiego gadżeta&#8230; to pozostanie mu regularnie, pewnie najlepiej raz na tydzień, wpisywać nowe kontakty, inne cenne info na przyszłość,  do tej jeszcze nie ustalonej bazy (Outlook, Palm Desktop,&#8230;?). Jeśli doczytałeś Szanowny Autorze, tego bloga to będę też wdzięczny jak opiszesz synchronizacje E51 z Rainlendarem, o którym też dowiedziałem się tutaj :)</p>
<p>P.S.<br />
Byłem już dzisiaj w Czułym Barbarzyńcy, żeby sobie obejrzeć Moleskine, ale skąpy duch się we mnie odezwał i kazał sprawdzić najpierw na Allegro :) I tu, uwaga, podróbka: Antra Pocket ala Moleskine. Swoją drogą ciekawe jest to, że kalendarze Moleskine są 1,5 roczne, co niewątpliwie zachęca do zakupu nawet w połowie roku! :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Twarogowa</title>
		<link>http://bebe.b4.net.pl/getting-things-done-vs-raptowny-checi-brak/comment-page-1/#comment-50</link>
		<dc:creator>Twarogowa</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 05 May 2009 16:52:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://b4.net.pl/bebe/?p=142#comment-50</guid>
		<description>http://www.uo.uw.edu.pl/kursy/czlowiek_i_spoleczenstwo/ztuka_efektywnego_dzialania_planowanie_i_organizacja_czasu</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.uo.uw.edu.pl/kursy/czlowiek_i_spoleczenstwo/ztuka_efektywnego_dzialania_planowanie_i_organizacja_czasu" rel="nofollow">http://www.uo.uw.edu.pl/kursy/czlowiek_i_spoleczenstwo/ztuka_efektywnego_dzialania_planowanie_i_organizacja_czasu</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: puszkin</title>
		<link>http://bebe.b4.net.pl/getting-things-done-vs-raptowny-checi-brak/comment-page-1/#comment-43</link>
		<dc:creator>puszkin</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Apr 2009 16:18:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://b4.net.pl/bebe/?p=142#comment-43</guid>
		<description>heh mnie ten problem (żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce) niestety też dotyczy. Żadne systemy jak dotąd nie pomagały mi dłuzej niż przez kilka dni do kilku tygodni. Tak jak pisze Som. (Twoja złota myśl -deep- była naprawde boska)

Dużo czytam w temacie. Ciekawosta ogólnie jest taka, że po prostu poziom aktywności danej osoby jest jednym z wymiarów charakteru (według prof. Strelau&#039;a) I jako taki nie podlega ni to ocenie, ni za bardzo zmianie. 

Co nie zmienia faktu że pewnych granic nic nie robienia przekraczać nie można. Pytanie tylko czy to nie jest już depresja. A jeśli nie ona to co za czort?

I znowu książki, systemy i szukanie :D</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>heh mnie ten problem (żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce) niestety też dotyczy. Żadne systemy jak dotąd nie pomagały mi dłuzej niż przez kilka dni do kilku tygodni. Tak jak pisze Som. (Twoja złota myśl -deep- była naprawde boska)</p>
<p>Dużo czytam w temacie. Ciekawosta ogólnie jest taka, że po prostu poziom aktywności danej osoby jest jednym z wymiarów charakteru (według prof. Strelau&#8217;a) I jako taki nie podlega ni to ocenie, ni za bardzo zmianie. </p>
<p>Co nie zmienia faktu że pewnych granic nic nie robienia przekraczać nie można. Pytanie tylko czy to nie jest już depresja. A jeśli nie ona to co za czort?</p>
<p>I znowu książki, systemy i szukanie :D</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

